*Nicole*
Mam wszystko co mi trzeba: Kochającą rodzinę, przyjaciółkę od 14 lat,nie
narzekam na nasz stan finansowy,mam 19 lat ,w sumie chłopaka nie mam,parę razy
w przeszłości się sparzyłam ,dlatego teraz wolę poczekać na tego jedynego może
kiedyś się ten wyjątkowy trafi.. Parę dni temu miałyśmy maturę myślę,że poszła
nam całkiem dobrze.Ale teraz moje wszystkie myśli zajmuje jutrzejszy wyjazd na
najlepsze wakacje życia. Z Julką wylatujemy do Londynu,wynajęłyśmy tam mieszkanie i
zamierzamy podjąć się jakieś pracy,żeby trochę zarobić,jak również douczyć się
anielskiego. Jak zawsze przed wyjazdem moja mama latała po całym domu i
krzyczała ,że wszystko jest porozwalane.Czasem mam już dość,bo ja nie widzę
żadnego bałaganu ale to taki szczegół. Dla świętego spokoju spakowałam się
popołudniu. Wieczór szybko zleciał. Leżałam i myślałam sobie jak dokładnie może
wyglądać nasze nowe mieszkanie.Marzyłam o takim wyjeździe od
podstawówki,myślałam że do niego nie dojdzie a jednak udało się. To będzie taki
babski wyjazd..mam nadzieję. W końcu udało mi się zasnąć. Długo nie spałam bo o
2:30 miałam pobudkę. Umyłam się,wyprostowałam włosy,trochę się
podmalowałam,zjadłam śniadanie i teraz zostało mi czekać na Julkę i jej
tatę,zgłosił się ,żeby nas zawieść. O 6:00 miałyśmy wylot ,dlatego na lotnisku
musiałyśmy być co najmniej godzinę wcześniej.Bez problemu przeszłyśmy
odprawę,kupiłyśmy sobie po batonie do samolotu i poszłyśmy usiąść na krzesełka
z widokiem na płytę lotniska. Było już jasno,zapowiadało się na piękna pogodę.
Jak na razie było tylko 10 stopni ale taka temperatura o 6 rano to i tak dobrze. Panie stewardessy
otworzyły już końcową odprawę do samolotu.Zabrałyśmy swoje podręczne rzeczy i
ruszyłyśmy w stronę samolotu. Po 10 minutach siedziałyśmy na swoich miejscach,ja
jak zawsze chciałam przy oknie.Musiałam zobaczyć Londyn z góry.Po 2 godzinnym locie samolot
zaczął krążyć nad London City Airport. Po 30 minutach stałyśmy i czekałyśmy na
swoje bagaże. Julka od razu znalazła swój ,ale moje nie było widać. Kiedy
wszystkie walizki zostały ściągnięte z taśmy na bagaże. Zaczęłam szukać swojego
,co prawda był zwyczajny jednak przyczepiłam do niego czerwoną kokardkę ,aby
łatwiej go rozpoznać. Julka ujrzała torbę i wskazała mi palcem ,była po drugiej
stronie lotniska. Zerwałam się i szybko pod biegałm do niej.Z bananem na ustach
wróciłam do Julki. Kiedy zaczęłyśmy się zbliżać do wyjścia ktoś zaczął biec w
moją stronę i krzyczeć,żebym zostawiła jego torbę.Był to nie ukrywam bardzo
przystojny blondyn o niebieskich oczach,skądś mi się wydawał znajomy ale pewnie
mi się wydawało.Podbiegł do mnie i zaczął gadać że jestem psychofanką i mam
zostawić jego torbę z czego ja zaczęłam mu tłumaczyć że to moja. Aby zobaczyć
kto miał racje otworzyliśmy torbę. Oczywiste było to,że ja ją miałam.
Zastanowił mnie jedno słowo ‘psychofanka’? Nie miałam zamiaru o to
pytać.Chłopak się trochę zmieszał z powodu swojego błędu. Przeprosił i odszedł
w zamyśleniu.Spojrzałam na Julę ,kiedy zobaczyłam jej minę zaczęłam się śmiać
,była taka bo wiedziała że podszedł do nas mój ideał..Uwielbiam blondynów z
niebieskimi oczami. No ale cóż podobać mi się może dużo osób. Wyszłyśmy z lotniska
i wzięłyśmy taxówkę. Podałyśmy adres kierowcy i za 15 minut byłyśmy na miejscu.
*Niall*
Jeszcze 10 minut i wreszcie będziemy na miejscu powiedziałem do Liama ,który
siedział obok mnie. Z góry widziałem już nas cel –London City Airport. Po tej
10 godzinnej podróży mam już dość. Bezpiecznie wylądowaliśmy i szybko
skierowaliśmy się w kierunku taśmy bagażowej.Czekałem na swój bagaż dobre 15
minut. Na szczęście pokazał się na horyzoncie ,więc go zabrałem i postawiłem
obok krzesełek. Wróciłem się jeszcze do chłopaków,sprawdzić czy wzięli mi moją
torbę podręczną. Tak jak myślałem moją torbę trzymał Louis. Wziąłem ją od
niego,a kiedy obróciłem się w stronę mojej walizki jej tam już nie było.
Nerwowo zacząłem biegać po lotnisku. W pewnym momencie ujrzałem ,że jakaś
dziewczyna ciągnie ja w kierunku wyjścia. Teraz te fanki przegięły ,też mam
prawo do normalnego życia ,będą mi kraść jeszcze moje osobiste rzeczy. Szybko
podbiegłem krzycząc ,żeby zostawiła moją torbę. Kiedy podszedłem zacząłem na
nią wrzucać ,że jest jakąś psychofanką i żeby oddała mi moją własność. Szczerze
trochę tego pożałowałem,bo gdy ujrzałem jej piękne błękitne oczy patrzące na
mnie jak na idiotę zrobiło mi się strasznie głupio. Wytłumaczyłem jej ,że
zabrała moją torbę. Ona wykłócała się ze mną,aby sprawdzić kto ma racje
otworzyliśmy walizkę. No i tutaj jeszcze bardziej się pogrążyłem.Okazało się
,że ona jednak ma racje.Nie sądzę,aby pierwsze wrażenie na tej dziewczynie było
dobre. Miała śliczne długie falowane brązowe włosy. Była ubrana luźno i stylowo.
Nie powiedziałem jeszcze nic o jej koleżance. Właśnie była ona z koleżanką.
Od razu sobie pomyślałem ,że ideał Hazzy. Ciemnobrązowe ale tym razem kręcone
włosy.Brązowe oczy i styl podobny do tej niebieskookiej. Cóż przeprosiłem
dziewczyny i w zamyśleniu jakim jestem kretynem odszedłem od nich.Nie wydawały
mi się fankami One Direction, bo takie dziewczyny na nasz widok zazwyczaj
zaczynają piszczeć i skakać.Kiedy się skapnąłem że nawet nie wiem jak mają na
imię,a tym bardziej nie mam ich numeru,wróciłem na miejsce naszego spotkania
,ale ich już tam nie było. Miałem nadzieję ,że jeszcze kiedykolwiek zobaczę te
cudne oczy którym mógłbym się przypatrywać cały dzień. Wróciłem do
chłopaków,dziwne było to że oni mieli mój główny bagaż. Tłumaczyli mi ,że jakiś
gościu z ochrony go przyniósł ,bo była mała pomyłka. Opowiedziałem im swoją
historię.Hazza trzepną mnie w rękę ,że nie wziąłem numeru chociażby dla niego.
No ale cóż wtedy o tym nawet nie myślałem.Po prostu te jej oczy spowodowały ,że
mój mózg się wyłączył. Moje rozmyślania przerwał Liam szturchając mnie ,żebym
wreszcie ruszył w kierunku wyjścia. Wreszcie do domu już trochę byliśmy
zmęczeni. Do Irlandii polecę za jakieś 5 dni, umówiliśmy się z chłopakami ,że
na razie przez te parę dni będę spał u któregoś w domu. Mamy niby swoje
mieszkanie na nowym osiedlu ogrodzone i tak dalej ,ale nie mam teraz ochoty
siedzieć sam w dużym pustym mieszkaniu.Wsiedliśmy do naszego busa i ruszyliśmy
w drogę odwozić każdego po koleji.
*Nickole*
*Nickole*
Wynajęłyśmy
mieszkanie w dość nowo wybudowanym osiedlu ,które było ogrodzone,miało bramę i
kod na wejście. Wybrałyśmy takie ,bo tutaj powinno być bezpiecznie. Do samego
centrum Londynu nie mamy daleko 15-20 minut spacerkiem. Zabrałyśmy bagaże i
ruszyłyśmy w stronę naszego nowego domu. Weszłyśmy do nowoczesnej klatki
,wcisnęłyśmy guzik windy na 3 piętro i poczekałyśmy aż się zamkną drzwi. Zaraz
po tym zaczęłyśmy komentować nasze odczucia na temat nowego miejsca.Julka miała
klucze do mieszkania. Sprawnie otworzyła drzwi do naszego królestwa. Powiem że
na internecie nie wyglądało tak dobrze jak jest to w rzeczywistości. Przedpokój
był wyłożony jasnymi kafelkami, ściany
były różne po prawej strony od wejścia była krótka ścianka koloru kremowego a
na przeciwko niej stała 3 razy dłuższa od niej ściana szara ze srebrnymi
drobinkami wzorkami.W ścianie były drzwi ,ale stwierdziłam że sprawdzę to
potem. Dalej na wprost było duże okno z
balkonem,z którego widok rozciągał się na pięknie i równiutko wystrzyżone
trawniki i dalsze budynki mieszkalne. W oddali delikatnie rysował się linie
London Eye. Kiedy odwróciłam się w prawa stronę ujrzałam ogromny telewizor na
środku ściany z półkami pod spodem wypełnionymi mnóstwem filmów. Przed
telewizorem stała duża jasna skórzana kanapa ,do tego na grubym włosistym
również jasnym dywanie ,stał genialnie pasujący do tego wszystkiego szklany
stolik. Ściany były koloru ciemnofiloletowego.Dla mnie wszystko do tej pory
bomba.Stwierdziłam ,że muszę obejrzeć resztę domu,kiedy odwróciłam się o 180
stopni ujrzałam piękną jasna kuchnię , tworzyła ona jedną całość przez całą
ścianę i trochę bocznej. Jakby pośrodku
stała lada tego samego koloru co kuchnia z wysokimi krzesłami a nad nia
wisiała duża prostokątna lampa która dodawała całego uroku. Nasze mieszkanie
rozciągało sie dalej z lewą stronę.Odrazu po lewej stronie ukazały mi sie drzwi
zajrzałam do tego pomieszczenia tak jak przypuszczałam była to łazienka.Ogromna
w kolorze brązowo-kremowym. Miała dwie umywali,jacuzzi,wanne i prysznic do
wyboru do koloru. Dalej wychodząc z tego pomieszczenia ujrzałam że zostały mi
jeszcze 3 inne pokoje no i oczywiście ten jeden w przedpokoju. A więć poszłam
zwiedzać dalej.Tak jak myślałam Jula siedziała w jedym z pokoji i pisała smsa
do mamy ,że już bezpiecznie dotarłysmy na miejsce. Pierwszy pokój był również duży
zresztą tak jak wszystkie inne. O kolorze delikatnej zieleni z elementami bieli
i brązu,z białym łóżkiem na środku i telewizorem na przeciwko niego. Ten pokój
zarezerwowała sobie Julka w sumie mi pasuje ,bo ten odcień zieleni mi nie
pasował. Przeszłam do następnego pomieszczenia.Kiedy weszłam wiedziałam ,że ten
pokój musi należeć do mnie. Był idealny. Delikatne ściany
brazowo-kawowe,również duże ale tym razem cremowe łóżko z telewizorem stojącym
na kawowej komodzie. Biały dywan z długim włosiem i białe plecione krzesło
dodawały uroku temu pomieszczeniu.Następny pokój był podobny do pozostałych
,ale o barwach czerwonych. Poszłam jeszcze tylko sprawdzić co to za
pomieszczenie w przedpokoju wchodząc skapłam się że to garderoba. Przestonna
więc sądzę ,że parę rzeczy tu zmieścimy. Po wycieczce po domu postanowiłam się
rozpakować. Było jeszcze wcześnie ,dlatego zdecydowałyśmy się z Julą
odświerzyć,iść na spacer żeby chodź trochę zorientować się w terenie ,a
następnie do sklepu spożywczego ,bo należało by uzupełnić te pustki w szafkach
kuchennych i lodówce.Napisałam do mamy smsa ,że wszystko w porząku i ruszyłam w
stronę łazienki. Ciepły prysznic przywrócił mnie do życia. Było ciepło więc
założyłam krótkie spodenki miętową bluzke z krótkim rękawem z małą kieszonką po
prawej stronie oraz miętowe nike do kostek. Jeszcze się trochę podmalowałam
przeczesałam włosy i byłam gotowa do wyjścia. Jak zawsze chwilę musiałam
poczekać na Julkę ,która szukała swoich spodenek. Po 10 minutach opóściłysmy
już teren osiedla. Ruszyłyśmy przed siebie. Po 25 minutach doszłyśmy do London
Eye ,powiem że jak na pierwszy raz to i tak dobrze ,bo myślałysmy że już nie
trafimy. Przeszłyśmy się dookoła całego centrum. Troche zgłodniałyśmy ,dlatego
weszłyśmy do jakiejś kanjpki coś przekąsić. Jedzenie było nawet smaczne.Zebrałyśmy
się i poszłyśmy do spożywczego. Wyszłyśmy obładowane siatkami.Ledwo doszłyśmy
do domu. Rozpakowałyśmy rzeczy zrobiłyśmy sobie kolacje,wybrałysmy jakieś
romansidło i obejrzałyśmy go w ‘’salonie’’. Pracę mamy zacząć pojutrze,stwierdziłyśmy
,że najpierw troche poznamy miasto. Kiedy film się skończył umyłyśmy się
,trochę poplotkowałyśmy i poszłyśmy spać. Przed samym snem pomyslałam o tym
blondynie,ta myśl sama mi przyszła.Odtworzyłam sobie w pamięci jego twarz i
sama do siebie się uśmiechnęłam.Jutro mamy plan iść do najlepszej szkoły
tanecznej w Londynie zapisać się na zajęcia,bo nie wiem czy wspominałam ,ale
razem z Julą od małego tańczymy,jest to raczej taniec nowoczesny..Zobaczymy czy
nas przyjmą mamy wielką nadzieję ,że tak.Muszę się wyspać ,żeby być wstanie sie
jakkolwiek jutro ruszyć..
----------------------------------------------------------------------
Hej,to mój pierwszy rozdział,sorki że tak dużo opisu ,ale chciałam Wam wszystko dokładnie przedstawić, przepraszam za jakiekolwiek błędy nie chciało mi się dokładnie poprawiać;d
Możecie dawać mi w komentarzach jakieś uwagi ,albo wskazówki z góry dzięki ;D
No i wreszcie mnie posłuchałaś!<3 Świetnie, bierz się za pisanie następnego!:* Nie mogę się doczekać:)
OdpowiedzUsuńiamabigtrouble.blogspot.com //Juliet