piątek, 5 kwietnia 2013

Wstęp. Rozdział 1.



*Nicole*
Mam wszystko co mi trzeba: Kochającą rodzinę, przyjaciółkę od 14 lat,nie narzekam na nasz stan finansowy,mam 19 lat ,w sumie chłopaka nie mam,parę razy w przeszłości się sparzyłam ,dlatego teraz wolę poczekać na tego jedynego może kiedyś się ten wyjątkowy trafi.. Parę dni temu miałyśmy maturę myślę,że poszła nam całkiem dobrze.Ale teraz moje wszystkie myśli zajmuje jutrzejszy wyjazd na najlepsze wakacje życia. Z Julką wylatujemy  do Londynu,wynajęłyśmy tam mieszkanie i zamierzamy podjąć się jakieś pracy,żeby trochę zarobić,jak również douczyć się anielskiego. Jak zawsze przed wyjazdem moja mama latała po całym domu i krzyczała ,że wszystko jest porozwalane.Czasem mam już dość,bo ja nie widzę żadnego bałaganu ale to taki szczegół. Dla świętego spokoju spakowałam się popołudniu. Wieczór szybko zleciał. Leżałam i myślałam sobie jak dokładnie może wyglądać nasze nowe mieszkanie.Marzyłam o takim wyjeździe od podstawówki,myślałam że do niego nie dojdzie a jednak udało się. To będzie taki babski wyjazd..mam nadzieję. W końcu udało mi się zasnąć. Długo nie spałam bo o 2:30 miałam pobudkę. Umyłam się,wyprostowałam włosy,trochę się podmalowałam,zjadłam śniadanie i teraz zostało mi czekać na Julkę i jej tatę,zgłosił się ,żeby nas zawieść. O 6:00 miałyśmy wylot ,dlatego na lotnisku musiałyśmy być co najmniej godzinę wcześniej.Bez problemu przeszłyśmy odprawę,kupiłyśmy sobie po batonie do samolotu i poszłyśmy usiąść na krzesełka z widokiem na płytę lotniska. Było już jasno,zapowiadało się na piękna pogodę. Jak na razie było tylko 10 stopni ale taka temperatura o  6 rano to i tak dobrze. Panie stewardessy otworzyły już końcową odprawę do samolotu.Zabrałyśmy swoje podręczne rzeczy i ruszyłyśmy w stronę samolotu. Po 10 minutach siedziałyśmy na swoich miejscach,ja jak zawsze chciałam przy oknie.Musiałam zobaczyć  Londyn z góry.Po 2 godzinnym locie samolot zaczął krążyć nad London City Airport. Po 30 minutach stałyśmy i czekałyśmy na swoje bagaże. Julka od razu znalazła swój ,ale moje nie było widać. Kiedy wszystkie walizki zostały ściągnięte z taśmy na bagaże. Zaczęłam szukać swojego ,co prawda był zwyczajny jednak przyczepiłam do niego czerwoną kokardkę ,aby łatwiej go rozpoznać. Julka ujrzała torbę i wskazała mi palcem ,była po drugiej stronie lotniska. Zerwałam się i szybko pod biegałm do niej.Z bananem na ustach wróciłam do Julki. Kiedy zaczęłyśmy się zbliżać do wyjścia ktoś zaczął biec w moją stronę i krzyczeć,żebym zostawiła jego torbę.Był to nie ukrywam bardzo przystojny blondyn o niebieskich oczach,skądś mi się wydawał znajomy ale pewnie mi się wydawało.Podbiegł do mnie i zaczął gadać że jestem psychofanką i mam zostawić jego torbę z czego ja zaczęłam mu tłumaczyć że to moja. Aby zobaczyć kto miał racje otworzyliśmy torbę. Oczywiste było to,że ja ją miałam. Zastanowił mnie jedno słowo ‘psychofanka’? Nie miałam zamiaru o to pytać.Chłopak się trochę zmieszał z powodu swojego błędu. Przeprosił i odszedł w zamyśleniu.Spojrzałam na Julę ,kiedy zobaczyłam jej minę zaczęłam się śmiać ,była taka bo wiedziała że podszedł do nas mój ideał..Uwielbiam blondynów z niebieskimi oczami. No ale cóż podobać mi się może dużo osób. Wyszłyśmy z lotniska i wzięłyśmy taxówkę. Podałyśmy adres kierowcy i za 15 minut byłyśmy na miejscu. 
*Niall*
Jeszcze 10 minut i wreszcie będziemy na miejscu powiedziałem do Liama ,który siedział obok mnie. Z góry widziałem już nas cel –London City Airport. Po tej 10 godzinnej podróży mam już dość. Bezpiecznie wylądowaliśmy i szybko skierowaliśmy się w kierunku taśmy bagażowej.Czekałem na swój bagaż dobre 15 minut. Na szczęście pokazał się na horyzoncie ,więc go zabrałem i postawiłem obok krzesełek. Wróciłem się jeszcze do chłopaków,sprawdzić czy wzięli mi moją torbę podręczną. Tak jak myślałem moją torbę trzymał Louis. Wziąłem ją od niego,a kiedy obróciłem się w stronę mojej walizki jej tam już nie było. Nerwowo zacząłem biegać po lotnisku. W pewnym momencie ujrzałem ,że jakaś dziewczyna ciągnie ja w kierunku wyjścia. Teraz te fanki przegięły ,też mam prawo do normalnego życia ,będą mi kraść jeszcze moje osobiste rzeczy. Szybko podbiegłem krzycząc ,żeby zostawiła moją torbę. Kiedy podszedłem zacząłem na nią wrzucać ,że jest jakąś psychofanką i żeby oddała mi moją własność. Szczerze trochę tego pożałowałem,bo gdy ujrzałem jej piękne błękitne oczy patrzące na mnie jak na idiotę zrobiło mi się strasznie głupio. Wytłumaczyłem jej ,że zabrała moją torbę. Ona wykłócała się ze mną,aby sprawdzić kto ma racje otworzyliśmy walizkę. No i tutaj jeszcze bardziej się pogrążyłem.Okazało się ,że ona jednak ma racje.Nie sądzę,aby pierwsze wrażenie na tej dziewczynie było dobre. Miała śliczne długie falowane brązowe włosy. Była ubrana luźno i stylowo. Nie powiedziałem jeszcze nic o jej koleżance. Właśnie była ona z koleżanką. Od razu sobie pomyślałem ,że ideał Hazzy. Ciemnobrązowe ale tym razem kręcone włosy.Brązowe oczy i styl podobny do tej niebieskookiej. Cóż przeprosiłem dziewczyny i w zamyśleniu jakim jestem kretynem odszedłem od nich.Nie wydawały mi się fankami One Direction, bo takie dziewczyny na nasz widok zazwyczaj zaczynają piszczeć i skakać.Kiedy się skapnąłem że nawet nie wiem jak mają na imię,a tym bardziej nie mam ich numeru,wróciłem na miejsce naszego spotkania ,ale ich już tam nie było. Miałem nadzieję ,że jeszcze kiedykolwiek zobaczę te cudne oczy którym mógłbym się przypatrywać cały dzień. Wróciłem do chłopaków,dziwne było to że oni mieli mój główny bagaż. Tłumaczyli mi ,że jakiś gościu z ochrony go przyniósł ,bo była mała pomyłka. Opowiedziałem im swoją historię.Hazza trzepną mnie w rękę ,że nie wziąłem numeru chociażby dla niego. No ale cóż wtedy o tym nawet nie myślałem.Po prostu te jej oczy spowodowały ,że mój mózg się wyłączył. Moje rozmyślania przerwał Liam szturchając mnie ,żebym wreszcie ruszył w kierunku wyjścia. Wreszcie do domu już trochę byliśmy zmęczeni. Do Irlandii polecę za jakieś 5 dni, umówiliśmy się z chłopakami ,że na razie przez te parę dni będę spał u któregoś w domu. Mamy niby swoje mieszkanie na nowym osiedlu ogrodzone i tak dalej ,ale nie mam teraz ochoty siedzieć sam w dużym pustym mieszkaniu.Wsiedliśmy do naszego busa i ruszyliśmy w drogę odwozić każdego po koleji.

*Nickole*
Wynajęłyśmy mieszkanie w dość nowo wybudowanym osiedlu ,które było ogrodzone,miało bramę i kod na wejście. Wybrałyśmy takie ,bo tutaj powinno być bezpiecznie. Do samego centrum Londynu nie mamy daleko 15-20 minut spacerkiem. Zabrałyśmy bagaże i ruszyłyśmy w stronę naszego nowego domu. Weszłyśmy do nowoczesnej klatki ,wcisnęłyśmy guzik windy na 3 piętro i poczekałyśmy aż się zamkną drzwi. Zaraz po tym zaczęłyśmy komentować nasze odczucia na temat nowego miejsca.Julka miała klucze do mieszkania. Sprawnie otworzyła drzwi do naszego królestwa. Powiem że na internecie nie wyglądało tak dobrze jak jest to w rzeczywistości. Przedpokój był  wyłożony jasnymi kafelkami, ściany były różne po prawej strony od wejścia była krótka ścianka koloru kremowego a na przeciwko niej stała 3 razy dłuższa od niej ściana szara ze srebrnymi drobinkami wzorkami.W ścianie były drzwi ,ale stwierdziłam że sprawdzę to potem. Dalej na wprost było duże okno  z balkonem,z którego widok rozciągał się na pięknie i równiutko wystrzyżone trawniki i dalsze budynki mieszkalne. W oddali delikatnie rysował się linie London Eye. Kiedy odwróciłam się w prawa stronę ujrzałam ogromny telewizor na środku ściany z półkami pod spodem wypełnionymi mnóstwem filmów. Przed telewizorem stała duża jasna skórzana kanapa ,do tego na grubym włosistym również jasnym dywanie ,stał genialnie pasujący do tego wszystkiego szklany stolik. Ściany były koloru ciemnofiloletowego.Dla mnie wszystko do tej pory bomba.Stwierdziłam ,że muszę obejrzeć resztę domu,kiedy odwróciłam się o 180 stopni ujrzałam piękną jasna kuchnię , tworzyła ona jedną całość przez całą ścianę i trochę bocznej. Jakby pośrodku  stała lada tego samego koloru co kuchnia z wysokimi krzesłami a nad nia wisiała duża prostokątna lampa która dodawała całego uroku. Nasze mieszkanie rozciągało sie dalej z lewą stronę.Odrazu po lewej stronie ukazały mi sie drzwi zajrzałam do tego pomieszczenia tak jak przypuszczałam była to łazienka.Ogromna w kolorze brązowo-kremowym. Miała dwie umywali,jacuzzi,wanne i prysznic do wyboru do koloru. Dalej wychodząc z tego pomieszczenia ujrzałam że zostały mi jeszcze 3 inne pokoje no i oczywiście ten jeden w przedpokoju. A więć poszłam zwiedzać dalej.Tak jak myślałam Jula siedziała w jedym z pokoji i pisała smsa do mamy ,że już bezpiecznie dotarłysmy na miejsce. Pierwszy pokój był również duży zresztą tak jak wszystkie inne. O kolorze delikatnej zieleni z elementami bieli i brązu,z białym łóżkiem na środku i telewizorem na przeciwko niego. Ten pokój zarezerwowała sobie Julka w sumie mi pasuje ,bo ten odcień zieleni mi nie pasował. Przeszłam do następnego pomieszczenia.Kiedy weszłam wiedziałam ,że ten pokój musi należeć do mnie. Był idealny. Delikatne ściany brazowo-kawowe,również duże ale tym razem cremowe łóżko z telewizorem stojącym na kawowej komodzie. Biały dywan z długim włosiem i białe plecione krzesło dodawały uroku temu pomieszczeniu.Następny pokój był podobny do pozostałych ,ale o barwach czerwonych. Poszłam jeszcze tylko sprawdzić co to za pomieszczenie w przedpokoju wchodząc skapłam się że to garderoba. Przestonna więc sądzę ,że parę rzeczy tu zmieścimy. Po wycieczce po domu postanowiłam się rozpakować. Było jeszcze wcześnie ,dlatego zdecydowałyśmy się z Julą odświerzyć,iść na spacer żeby chodź trochę zorientować się w terenie ,a następnie do sklepu spożywczego ,bo należało by uzupełnić te pustki w szafkach kuchennych i lodówce.Napisałam do mamy smsa ,że wszystko w porząku i ruszyłam w stronę łazienki. Ciepły prysznic przywrócił mnie do życia. Było ciepło więc założyłam krótkie spodenki miętową bluzke z krótkim rękawem z małą kieszonką po prawej stronie oraz miętowe nike do kostek. Jeszcze się trochę podmalowałam przeczesałam włosy i byłam gotowa do wyjścia. Jak zawsze chwilę musiałam poczekać na Julkę ,która szukała swoich spodenek. Po 10 minutach opóściłysmy już teren osiedla. Ruszyłyśmy przed siebie. Po 25 minutach doszłyśmy do London Eye ,powiem że jak na pierwszy raz to i tak dobrze ,bo myślałysmy że już nie trafimy. Przeszłyśmy się dookoła całego centrum. Troche zgłodniałyśmy ,dlatego weszłyśmy do jakiejś kanjpki coś przekąsić. Jedzenie było nawet smaczne.Zebrałyśmy się i poszłyśmy do spożywczego. Wyszłyśmy obładowane siatkami.Ledwo doszłyśmy do domu. Rozpakowałyśmy rzeczy zrobiłyśmy sobie kolacje,wybrałysmy jakieś romansidło i obejrzałyśmy go w ‘’salonie’’. Pracę mamy zacząć pojutrze,stwierdziłyśmy ,że najpierw troche poznamy miasto. Kiedy film się skończył umyłyśmy się ,trochę poplotkowałyśmy i poszłyśmy spać. Przed samym snem pomyslałam o tym blondynie,ta myśl sama mi przyszła.Odtworzyłam sobie w pamięci jego twarz i sama do siebie się uśmiechnęłam.Jutro mamy plan iść do najlepszej szkoły tanecznej w Londynie zapisać się na zajęcia,bo nie wiem czy wspominałam ,ale razem z Julą od małego tańczymy,jest to raczej taniec nowoczesny..Zobaczymy czy nas przyjmą mamy wielką nadzieję ,że tak.Muszę się wyspać ,żeby być wstanie sie jakkolwiek jutro ruszyć..
 ----------------------------------------------------------------------
Hej,to mój pierwszy rozdział,sorki że tak dużo opisu ,ale chciałam Wam wszystko dokładnie przedstawić, przepraszam za jakiekolwiek błędy nie chciało mi się dokładnie poprawiać;d
Możecie dawać mi w komentarzach jakieś uwagi ,albo wskazówki z góry dzięki ;D

1 komentarz:

  1. No i wreszcie mnie posłuchałaś!<3 Świetnie, bierz się za pisanie następnego!:* Nie mogę się doczekać:)
    iamabigtrouble.blogspot.com //Juliet

    OdpowiedzUsuń