poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 2.



*Nickole*
Z pieknego snu wybudził mnie mój okropny budzik,w takich chwilach go nie nawidzę,oczywiście wyłączyłam go po czym ponownie zasnęłam,uwielbiam to nie potrzebnie go wogóle włączam. Julka po jakiejś godzinie zapukała do mnie,żebym się obudziła bo się nie zdąrze wyszykować ,a byłysmy umówione do tej szkoły tanecznej  na konkretna godzinę. Ja poszłam się ubrać i umalować ,a Jula zrobiła śniadanie. Pogoda była wspaniała więc nic więcej do szczęścia nam nie było potrzeba. Pośpiesznie wyszłyśmy z domu i z nawigacja w telefonie doszłyśmy do naszej wymarzonej już od dawna szkoły. Weszłyśmy do środka,pomieszczenie zrobiło na nas ogromne wrażenie ,nawet moja wyobraźnia nie była na tyle bujna ,żeby wcześniej wyobrazić sobie co tam mogło być. Podeszła do nas uśmiechnięta pani i zaprowadziła do instruktora z którym byłyśmy umówione. Przywitałyśmy się i trochę o sobie opowiedziałyśmy szczególnie o przygodzie z tańcem. Pan poprosił nas abyśmy zatańczyły coś swojego. Przypomniałysmy sobie parę ruchów i je wykonałyśmy. Nastepnie poprosil nas ,żebyśmy nauczyły sie tego co on nam pokaże. Tego najbardziej się obawiałam ,bo byłam pewna ,że wymysli nam jakieś trudne ruvha ,ale nie było tak źle.Po jakiś 2 godzinach podziękował nam i powiedział ,że skontaktuje się z nami. Zebrałyśmy się i wyszłyśmy ze studia. Opowiedziałyśmy sobie co o tym wszystkim myślimy i skierowałyśmy się w kierunku centrum. Oby dwie miałyśmy na coś ochotę i zdecydowałyśmy się ,że pójdziemy do Milchshake. Ulice były bardzo zatłoczone.Słońce wspaniale grzało.Kiedy szłam chodnikiem ktoś idący z naprzeciwka mnie dość mocno zachaczył.Kiedy obejrzałam się kto to zrobił zobaczyłam tego blondyna co na lotnisku,mijał ludzi niechcący ich zachaczając,chyba się spieszył. Rozmawiał nerwowo przez telefon.Widziałam go od tyłu ,ale go poznałam. Poczułam lekkie ukłucie nie wiem czemu. Udałam sama przed sobą ,że mi się przewidziało. 

*Niall*
Z chłopakami zdecydowaliśmy ,że zamieszkam przez te parę dni u Harrego. Niby mieliśmy mieć wolne po naszej trasie koncertowej ,a znów dali nam wywiad w radiu. Kiedy rano się obudziłem zszedłem do kuchni ,żeby coś zjeść niestety u Hazzy w lodówce były pustki. Został mi tylko i wyłącznie spacer do sklepu.Ubrałem się i wyszedłem w sumie to nie było już tak rano..około godziny 12. Wybrałem się do najbliższego sklepu,ale był on zamknięty z powodu remanentu. Okej może się tak zdarzyć, poszedlem do kolejnego. Wybrałem sobie produkty na idealne śniadanie i podszedłem do kasy. Sprzedawczyni oznajmiła mi ,że kasa się popsuła i czekają na jakiegoś fachowca,zajęło by to wszystko jeszcze jakąś godzinę. Zrezydnowany wyszedłem ze sklepu. Odpuściłem sobie zwykły spożywczak, wybrałem się do centrum Londynu ,aby zjeść jakieś przyzwoite śniadanie w barze. Zamówiłem sobie placuszki z jabłkami i naleśniki z czekoladą i bananem,przecież śniadanie to podstawa. Rozkoszując się tymi pysznościami zaczął dzwonić mi telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer Zayna. Z pełną buzią odebrałem telefon:
N:Hej,Zayn coś się stało ,że dzwonisz?
Z: Pytasz się jeszcze? Gdzie Ty jesteś przecież mamy być w radiu!
N: No tak ,ale wywiad jest dopiero za godzinę.
Z: Przesunęli nam go o godzinę do przodu,masz być to natychmiast. Zabierz ze soba Hazze,bo jego też tu nie ma.
N: Okej już lecę spróbuję być jak najszybciej,a do Harrego muszę zadzwonić ,bo nie ma go ze mną.
Pośpiesznie wybiegłem z baru kończąc ostanie kęsy mojego śniadania. Wykręciłem numer do Hazzy i czekałem aż odbierze.Tak jak myślałem Hazza ma pewnie wyłączony głos. Zadzwonie do niego jeszcze z 2 razy,a później wybiorę numer do jego mamy. Za 3 podejściem Harry odebrał, lekko poddenerwowany wytłumaczyłem mu ,że przesunęli wywiad i że zaraz mamy być w radiu. Rozmawiając przez telefon mijałem ludzi ,których było tak dużo jak mrówek.Wymijając ich idących z naprzeciwka w pewnym momencie nie chcący jakby wpadłem na jakąś dziewczynę. Gdybym mial teraz  głowę to bym ją przeprosił ,ale nie zamierzałem tracić na tym czasu.Pewnie zwyzywała mnie w myślach  wyzwiskami. No cóż może przeżyje.Kiedy po jakiś 10 minutach dotarłem do studia Harry już tam był. Zdąrzyłem na czas ,bo właśnie w tej chwili weszlismy na life. Odpowiadaliśmy na pytania fanek zadawane na jakiejś stronce.No powiem,że niektóre były naprawdę dziwne.Wywiad szybko zleciał ,mimo iż trwał dobre 2 godziny. Stwierdziliśmy z chłopakami,że po drodzę do domu wstąpimy na coś do jedzenia. Pomysłem była pizza. Taka pyszna z ciągnącym się serkiem żółtym. W domu u Hazzy byliśmy około 17 teraz pozostało tylko rzucić się na łóżko i zasnąć. Tak jak pomyslałem tak też zrobiłem. Położyłem się i odrazu zasnąlem.Obudziłem się po niespełna 2 godzinach,ale i tak czułem się bardzo rozbity. Zszedłem na dół ,bo po domu roznosiły się wspaniałe zapach.Ta pizza to była tylko małą przekąską. Pewnie mama Harrego robi swój specjał na kolacje,pomyślałem.Pysznościiii. Kurczak stawiany na piwie jest zawsze u Hazzy kiedy tylko przyjadą jacyś goście.Czułem się zaszczycony.. Pogadałem chwilę z jego mamą ,a później przysiadłem się do niego w salonie. Zacząłem razem z nim oglądać jakiś naprawdę dobry film. Mama Harrego przyniosła nam po dużym kawałku kurczaka z frytkami zapiekanymi serem.No bóstwo poprostu. Po zjedzeniu kolacji poszedłem umyć naczynia,aby chodź trochę pomóc w domu. Później Hazza dał mi ręcznik,szybko się umyłem i po 30 minutach leżałem w cieplutkim łóżeczku. Nastawiłem budzik na 9 bo o 11 mieliśmy znwou jakiś wywiad.Czasem już do tego nie mam siły no ale cóż. Przez myśli przeszła mi ta piękna niebieskooka dziewczyna,ale szybko się ogarnęłam żeby móc usnąć. Zamkąłem oczy i zasnąłem.

*Nikole*
Dotarłyśmy wreszcie do Milchshake i zamówiłyśmy sobie po dużych waniliowych shakeach. Porozglądałam się po pomieszczeniu ,bo wkońcu ja od jutra mam tu pracować. Zrobiłyśmy sobie rundkę wokół placu i powoli wróciłyśmy do domu. Wchodząc do apartamentowca zwróciłysmy uwage na 1 i 2 piętro czy ktokolwiek tam mieszka na pierwszy rzut oka mieszkania wydawały się puste,ale to nigdy nic nie wiadomo.Może akurat ktoś wyjechał na wakacje?  Kiedy weszłyśmy do swojego mieszkania odrazu zabrałyśmy się za robienie obiadu,trochę późno ale tutaj przynajmniej my możemy decydować o której chcemy zjeść. Jak zwykle napisałam smsa do mamy ,żeby się nie martwiła. Zrobiłyśmy obiad i usiadłyśmy przed telewizorem. Oglądałyśmy jakiś program na MTV kiedy zadzwonił mój telefon odebrałam.
-Hello, is that Nicole?
Ja: Hi, yes I am.
-I’m calling from AmckDance, I just want say, you and your friend have been adopted to our school dance. We will want see you the day after tomorrow at 5 p.m. in studio. Thank you.
Ja: Thank you very much, we will be.
-Goodbaye.
Ja:Godbaye.
Jula odrazu zaczęła mnie wypytywać kto dzwonił.Kiedy wykrzyczałam,że się dostałyśmy do tej szkoły tanecznej rozpoczeła swój specjalny taniec szczęścia. Po jakiś 10 minutach trochę się ogarnęłyśmy i zeszłyśmy na ziemię. Nie wierzę moje największe marzenie się spełniło. Teraz musi być już tylko lepiej. Jutro z Julą mamy do pracy na pierwszą zmianę ,więc do studia zdąrzymy bez problemu. Ja będę pracować w Milkeshake ,a Julka w jakiejś cukierni niedaleko mnie. Popołudnie i wieczór szybko zleciał ,posiedziałyśmy jeszcze chwilę przed telewizorem i poszłyśmy wcześniej spać. Bo jutro pobudka o 7:45. Bo nasza praca miała się zacząć od 9:00.Przed snem nawiedziły mnie myśli o tym niebieskookim blondynie, jak to jest możliwe ,że w tak ogromnym mieście akurat on dzisiaj mnie szturchnął,przecież mógłby to być każdy inny niebieskooki blondyn.Włożyłam sobie słuchawki do uszu ,żeby już o tym nie myśleć tylko pogrążyć się w głębokim beztroskim śnie.
 -----------------------------------------------------
Hej :) nie wiem czy ktokolwiek to czyta sądzę ,że ten blog jest beznadziejny ale może jednak ktos czyta jeśli tak może zostawić jakis komentarz,zebym wiedziała czy pisać dalej ;P nudzi mi sie troche  ,bo jestem chora i siedzę w domu to może wymyśle jakiś 3 rozdział :d

piątek, 5 kwietnia 2013

Wstęp. Rozdział 1.



*Nicole*
Mam wszystko co mi trzeba: Kochającą rodzinę, przyjaciółkę od 14 lat,nie narzekam na nasz stan finansowy,mam 19 lat ,w sumie chłopaka nie mam,parę razy w przeszłości się sparzyłam ,dlatego teraz wolę poczekać na tego jedynego może kiedyś się ten wyjątkowy trafi.. Parę dni temu miałyśmy maturę myślę,że poszła nam całkiem dobrze.Ale teraz moje wszystkie myśli zajmuje jutrzejszy wyjazd na najlepsze wakacje życia. Z Julką wylatujemy  do Londynu,wynajęłyśmy tam mieszkanie i zamierzamy podjąć się jakieś pracy,żeby trochę zarobić,jak również douczyć się anielskiego. Jak zawsze przed wyjazdem moja mama latała po całym domu i krzyczała ,że wszystko jest porozwalane.Czasem mam już dość,bo ja nie widzę żadnego bałaganu ale to taki szczegół. Dla świętego spokoju spakowałam się popołudniu. Wieczór szybko zleciał. Leżałam i myślałam sobie jak dokładnie może wyglądać nasze nowe mieszkanie.Marzyłam o takim wyjeździe od podstawówki,myślałam że do niego nie dojdzie a jednak udało się. To będzie taki babski wyjazd..mam nadzieję. W końcu udało mi się zasnąć. Długo nie spałam bo o 2:30 miałam pobudkę. Umyłam się,wyprostowałam włosy,trochę się podmalowałam,zjadłam śniadanie i teraz zostało mi czekać na Julkę i jej tatę,zgłosił się ,żeby nas zawieść. O 6:00 miałyśmy wylot ,dlatego na lotnisku musiałyśmy być co najmniej godzinę wcześniej.Bez problemu przeszłyśmy odprawę,kupiłyśmy sobie po batonie do samolotu i poszłyśmy usiąść na krzesełka z widokiem na płytę lotniska. Było już jasno,zapowiadało się na piękna pogodę. Jak na razie było tylko 10 stopni ale taka temperatura o  6 rano to i tak dobrze. Panie stewardessy otworzyły już końcową odprawę do samolotu.Zabrałyśmy swoje podręczne rzeczy i ruszyłyśmy w stronę samolotu. Po 10 minutach siedziałyśmy na swoich miejscach,ja jak zawsze chciałam przy oknie.Musiałam zobaczyć  Londyn z góry.Po 2 godzinnym locie samolot zaczął krążyć nad London City Airport. Po 30 minutach stałyśmy i czekałyśmy na swoje bagaże. Julka od razu znalazła swój ,ale moje nie było widać. Kiedy wszystkie walizki zostały ściągnięte z taśmy na bagaże. Zaczęłam szukać swojego ,co prawda był zwyczajny jednak przyczepiłam do niego czerwoną kokardkę ,aby łatwiej go rozpoznać. Julka ujrzała torbę i wskazała mi palcem ,była po drugiej stronie lotniska. Zerwałam się i szybko pod biegałm do niej.Z bananem na ustach wróciłam do Julki. Kiedy zaczęłyśmy się zbliżać do wyjścia ktoś zaczął biec w moją stronę i krzyczeć,żebym zostawiła jego torbę.Był to nie ukrywam bardzo przystojny blondyn o niebieskich oczach,skądś mi się wydawał znajomy ale pewnie mi się wydawało.Podbiegł do mnie i zaczął gadać że jestem psychofanką i mam zostawić jego torbę z czego ja zaczęłam mu tłumaczyć że to moja. Aby zobaczyć kto miał racje otworzyliśmy torbę. Oczywiste było to,że ja ją miałam. Zastanowił mnie jedno słowo ‘psychofanka’? Nie miałam zamiaru o to pytać.Chłopak się trochę zmieszał z powodu swojego błędu. Przeprosił i odszedł w zamyśleniu.Spojrzałam na Julę ,kiedy zobaczyłam jej minę zaczęłam się śmiać ,była taka bo wiedziała że podszedł do nas mój ideał..Uwielbiam blondynów z niebieskimi oczami. No ale cóż podobać mi się może dużo osób. Wyszłyśmy z lotniska i wzięłyśmy taxówkę. Podałyśmy adres kierowcy i za 15 minut byłyśmy na miejscu. 
*Niall*
Jeszcze 10 minut i wreszcie będziemy na miejscu powiedziałem do Liama ,który siedział obok mnie. Z góry widziałem już nas cel –London City Airport. Po tej 10 godzinnej podróży mam już dość. Bezpiecznie wylądowaliśmy i szybko skierowaliśmy się w kierunku taśmy bagażowej.Czekałem na swój bagaż dobre 15 minut. Na szczęście pokazał się na horyzoncie ,więc go zabrałem i postawiłem obok krzesełek. Wróciłem się jeszcze do chłopaków,sprawdzić czy wzięli mi moją torbę podręczną. Tak jak myślałem moją torbę trzymał Louis. Wziąłem ją od niego,a kiedy obróciłem się w stronę mojej walizki jej tam już nie było. Nerwowo zacząłem biegać po lotnisku. W pewnym momencie ujrzałem ,że jakaś dziewczyna ciągnie ja w kierunku wyjścia. Teraz te fanki przegięły ,też mam prawo do normalnego życia ,będą mi kraść jeszcze moje osobiste rzeczy. Szybko podbiegłem krzycząc ,żeby zostawiła moją torbę. Kiedy podszedłem zacząłem na nią wrzucać ,że jest jakąś psychofanką i żeby oddała mi moją własność. Szczerze trochę tego pożałowałem,bo gdy ujrzałem jej piękne błękitne oczy patrzące na mnie jak na idiotę zrobiło mi się strasznie głupio. Wytłumaczyłem jej ,że zabrała moją torbę. Ona wykłócała się ze mną,aby sprawdzić kto ma racje otworzyliśmy walizkę. No i tutaj jeszcze bardziej się pogrążyłem.Okazało się ,że ona jednak ma racje.Nie sądzę,aby pierwsze wrażenie na tej dziewczynie było dobre. Miała śliczne długie falowane brązowe włosy. Była ubrana luźno i stylowo. Nie powiedziałem jeszcze nic o jej koleżance. Właśnie była ona z koleżanką. Od razu sobie pomyślałem ,że ideał Hazzy. Ciemnobrązowe ale tym razem kręcone włosy.Brązowe oczy i styl podobny do tej niebieskookiej. Cóż przeprosiłem dziewczyny i w zamyśleniu jakim jestem kretynem odszedłem od nich.Nie wydawały mi się fankami One Direction, bo takie dziewczyny na nasz widok zazwyczaj zaczynają piszczeć i skakać.Kiedy się skapnąłem że nawet nie wiem jak mają na imię,a tym bardziej nie mam ich numeru,wróciłem na miejsce naszego spotkania ,ale ich już tam nie było. Miałem nadzieję ,że jeszcze kiedykolwiek zobaczę te cudne oczy którym mógłbym się przypatrywać cały dzień. Wróciłem do chłopaków,dziwne było to że oni mieli mój główny bagaż. Tłumaczyli mi ,że jakiś gościu z ochrony go przyniósł ,bo była mała pomyłka. Opowiedziałem im swoją historię.Hazza trzepną mnie w rękę ,że nie wziąłem numeru chociażby dla niego. No ale cóż wtedy o tym nawet nie myślałem.Po prostu te jej oczy spowodowały ,że mój mózg się wyłączył. Moje rozmyślania przerwał Liam szturchając mnie ,żebym wreszcie ruszył w kierunku wyjścia. Wreszcie do domu już trochę byliśmy zmęczeni. Do Irlandii polecę za jakieś 5 dni, umówiliśmy się z chłopakami ,że na razie przez te parę dni będę spał u któregoś w domu. Mamy niby swoje mieszkanie na nowym osiedlu ogrodzone i tak dalej ,ale nie mam teraz ochoty siedzieć sam w dużym pustym mieszkaniu.Wsiedliśmy do naszego busa i ruszyliśmy w drogę odwozić każdego po koleji.

*Nickole*
Wynajęłyśmy mieszkanie w dość nowo wybudowanym osiedlu ,które było ogrodzone,miało bramę i kod na wejście. Wybrałyśmy takie ,bo tutaj powinno być bezpiecznie. Do samego centrum Londynu nie mamy daleko 15-20 minut spacerkiem. Zabrałyśmy bagaże i ruszyłyśmy w stronę naszego nowego domu. Weszłyśmy do nowoczesnej klatki ,wcisnęłyśmy guzik windy na 3 piętro i poczekałyśmy aż się zamkną drzwi. Zaraz po tym zaczęłyśmy komentować nasze odczucia na temat nowego miejsca.Julka miała klucze do mieszkania. Sprawnie otworzyła drzwi do naszego królestwa. Powiem że na internecie nie wyglądało tak dobrze jak jest to w rzeczywistości. Przedpokój był  wyłożony jasnymi kafelkami, ściany były różne po prawej strony od wejścia była krótka ścianka koloru kremowego a na przeciwko niej stała 3 razy dłuższa od niej ściana szara ze srebrnymi drobinkami wzorkami.W ścianie były drzwi ,ale stwierdziłam że sprawdzę to potem. Dalej na wprost było duże okno  z balkonem,z którego widok rozciągał się na pięknie i równiutko wystrzyżone trawniki i dalsze budynki mieszkalne. W oddali delikatnie rysował się linie London Eye. Kiedy odwróciłam się w prawa stronę ujrzałam ogromny telewizor na środku ściany z półkami pod spodem wypełnionymi mnóstwem filmów. Przed telewizorem stała duża jasna skórzana kanapa ,do tego na grubym włosistym również jasnym dywanie ,stał genialnie pasujący do tego wszystkiego szklany stolik. Ściany były koloru ciemnofiloletowego.Dla mnie wszystko do tej pory bomba.Stwierdziłam ,że muszę obejrzeć resztę domu,kiedy odwróciłam się o 180 stopni ujrzałam piękną jasna kuchnię , tworzyła ona jedną całość przez całą ścianę i trochę bocznej. Jakby pośrodku  stała lada tego samego koloru co kuchnia z wysokimi krzesłami a nad nia wisiała duża prostokątna lampa która dodawała całego uroku. Nasze mieszkanie rozciągało sie dalej z lewą stronę.Odrazu po lewej stronie ukazały mi sie drzwi zajrzałam do tego pomieszczenia tak jak przypuszczałam była to łazienka.Ogromna w kolorze brązowo-kremowym. Miała dwie umywali,jacuzzi,wanne i prysznic do wyboru do koloru. Dalej wychodząc z tego pomieszczenia ujrzałam że zostały mi jeszcze 3 inne pokoje no i oczywiście ten jeden w przedpokoju. A więć poszłam zwiedzać dalej.Tak jak myślałam Jula siedziała w jedym z pokoji i pisała smsa do mamy ,że już bezpiecznie dotarłysmy na miejsce. Pierwszy pokój był również duży zresztą tak jak wszystkie inne. O kolorze delikatnej zieleni z elementami bieli i brązu,z białym łóżkiem na środku i telewizorem na przeciwko niego. Ten pokój zarezerwowała sobie Julka w sumie mi pasuje ,bo ten odcień zieleni mi nie pasował. Przeszłam do następnego pomieszczenia.Kiedy weszłam wiedziałam ,że ten pokój musi należeć do mnie. Był idealny. Delikatne ściany brazowo-kawowe,również duże ale tym razem cremowe łóżko z telewizorem stojącym na kawowej komodzie. Biały dywan z długim włosiem i białe plecione krzesło dodawały uroku temu pomieszczeniu.Następny pokój był podobny do pozostałych ,ale o barwach czerwonych. Poszłam jeszcze tylko sprawdzić co to za pomieszczenie w przedpokoju wchodząc skapłam się że to garderoba. Przestonna więc sądzę ,że parę rzeczy tu zmieścimy. Po wycieczce po domu postanowiłam się rozpakować. Było jeszcze wcześnie ,dlatego zdecydowałyśmy się z Julą odświerzyć,iść na spacer żeby chodź trochę zorientować się w terenie ,a następnie do sklepu spożywczego ,bo należało by uzupełnić te pustki w szafkach kuchennych i lodówce.Napisałam do mamy smsa ,że wszystko w porząku i ruszyłam w stronę łazienki. Ciepły prysznic przywrócił mnie do życia. Było ciepło więc założyłam krótkie spodenki miętową bluzke z krótkim rękawem z małą kieszonką po prawej stronie oraz miętowe nike do kostek. Jeszcze się trochę podmalowałam przeczesałam włosy i byłam gotowa do wyjścia. Jak zawsze chwilę musiałam poczekać na Julkę ,która szukała swoich spodenek. Po 10 minutach opóściłysmy już teren osiedla. Ruszyłyśmy przed siebie. Po 25 minutach doszłyśmy do London Eye ,powiem że jak na pierwszy raz to i tak dobrze ,bo myślałysmy że już nie trafimy. Przeszłyśmy się dookoła całego centrum. Troche zgłodniałyśmy ,dlatego weszłyśmy do jakiejś kanjpki coś przekąsić. Jedzenie było nawet smaczne.Zebrałyśmy się i poszłyśmy do spożywczego. Wyszłyśmy obładowane siatkami.Ledwo doszłyśmy do domu. Rozpakowałyśmy rzeczy zrobiłyśmy sobie kolacje,wybrałysmy jakieś romansidło i obejrzałyśmy go w ‘’salonie’’. Pracę mamy zacząć pojutrze,stwierdziłyśmy ,że najpierw troche poznamy miasto. Kiedy film się skończył umyłyśmy się ,trochę poplotkowałyśmy i poszłyśmy spać. Przed samym snem pomyslałam o tym blondynie,ta myśl sama mi przyszła.Odtworzyłam sobie w pamięci jego twarz i sama do siebie się uśmiechnęłam.Jutro mamy plan iść do najlepszej szkoły tanecznej w Londynie zapisać się na zajęcia,bo nie wiem czy wspominałam ,ale razem z Julą od małego tańczymy,jest to raczej taniec nowoczesny..Zobaczymy czy nas przyjmą mamy wielką nadzieję ,że tak.Muszę się wyspać ,żeby być wstanie sie jakkolwiek jutro ruszyć..
 ----------------------------------------------------------------------
Hej,to mój pierwszy rozdział,sorki że tak dużo opisu ,ale chciałam Wam wszystko dokładnie przedstawić, przepraszam za jakiekolwiek błędy nie chciało mi się dokładnie poprawiać;d
Możecie dawać mi w komentarzach jakieś uwagi ,albo wskazówki z góry dzięki ;D