*Nickole*
Z pieknego snu wybudził mnie mój okropny budzik,w takich chwilach go nie
nawidzę,oczywiście wyłączyłam go po czym ponownie zasnęłam,uwielbiam to nie
potrzebnie go wogóle włączam. Julka po jakiejś godzinie zapukała do mnie,żebym
się obudziła bo się nie zdąrze wyszykować ,a byłysmy umówione do tej szkoły
tanecznej na konkretna godzinę. Ja
poszłam się ubrać i umalować ,a Jula zrobiła śniadanie. Pogoda była wspaniała
więc nic więcej do szczęścia nam nie było potrzeba. Pośpiesznie wyszłyśmy z
domu i z nawigacja w telefonie doszłyśmy do naszej wymarzonej już od dawna
szkoły. Weszłyśmy do środka,pomieszczenie zrobiło na nas ogromne wrażenie
,nawet moja wyobraźnia nie była na tyle bujna ,żeby wcześniej wyobrazić sobie
co tam mogło być. Podeszła do nas uśmiechnięta pani i zaprowadziła do
instruktora z którym byłyśmy umówione. Przywitałyśmy się i trochę o sobie
opowiedziałyśmy szczególnie o przygodzie z tańcem. Pan poprosił nas abyśmy
zatańczyły coś swojego. Przypomniałysmy sobie parę ruchów i je wykonałyśmy.
Nastepnie poprosil nas ,żebyśmy nauczyły sie tego co on nam pokaże. Tego
najbardziej się obawiałam ,bo byłam pewna ,że wymysli nam jakieś trudne ruvha
,ale nie było tak źle.Po jakiś 2 godzinach podziękował nam i powiedział ,że
skontaktuje się z nami. Zebrałyśmy się i wyszłyśmy ze studia. Opowiedziałyśmy
sobie co o tym wszystkim myślimy i skierowałyśmy się w kierunku centrum. Oby
dwie miałyśmy na coś ochotę i zdecydowałyśmy się ,że pójdziemy do Milchshake. Ulice
były bardzo zatłoczone.Słońce wspaniale grzało.Kiedy szłam chodnikiem ktoś idący
z naprzeciwka mnie dość mocno zachaczył.Kiedy obejrzałam się kto to zrobił
zobaczyłam tego blondyna co na lotnisku,mijał ludzi niechcący ich
zachaczając,chyba się spieszył. Rozmawiał nerwowo przez telefon.Widziałam go od
tyłu ,ale go poznałam. Poczułam lekkie ukłucie nie wiem czemu. Udałam sama
przed sobą ,że mi się przewidziało.
*Niall*
Z chłopakami zdecydowaliśmy ,że zamieszkam przez te parę dni u Harrego. Niby mieliśmy mieć wolne po naszej trasie koncertowej ,a znów dali nam wywiad w radiu. Kiedy rano się obudziłem zszedłem do kuchni ,żeby coś zjeść niestety u Hazzy w lodówce były pustki. Został mi tylko i wyłącznie spacer do sklepu.Ubrałem się i wyszedłem w sumie to nie było już tak rano..około godziny 12. Wybrałem się do najbliższego sklepu,ale był on zamknięty z powodu remanentu. Okej może się tak zdarzyć, poszedlem do kolejnego. Wybrałem sobie produkty na idealne śniadanie i podszedłem do kasy. Sprzedawczyni oznajmiła mi ,że kasa się popsuła i czekają na jakiegoś fachowca,zajęło by to wszystko jeszcze jakąś godzinę. Zrezydnowany wyszedłem ze sklepu. Odpuściłem sobie zwykły spożywczak, wybrałem się do centrum Londynu ,aby zjeść jakieś przyzwoite śniadanie w barze. Zamówiłem sobie placuszki z jabłkami i naleśniki z czekoladą i bananem,przecież śniadanie to podstawa. Rozkoszując się tymi pysznościami zaczął dzwonić mi telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer Zayna. Z pełną buzią odebrałem telefon:
N:Hej,Zayn coś się stało ,że dzwonisz?
Z: Pytasz się jeszcze? Gdzie Ty jesteś przecież mamy być w radiu!
N: No tak ,ale wywiad jest dopiero za godzinę.
Z: Przesunęli nam go o godzinę do przodu,masz być to natychmiast. Zabierz ze soba Hazze,bo jego też tu nie ma.
N: Okej już lecę spróbuję być jak najszybciej,a do Harrego muszę zadzwonić ,bo nie ma go ze mną.
Pośpiesznie wybiegłem z baru kończąc ostanie kęsy mojego śniadania. Wykręciłem numer do Hazzy i czekałem aż odbierze.Tak jak myślałem Hazza ma pewnie wyłączony głos. Zadzwonie do niego jeszcze z 2 razy,a później wybiorę numer do jego mamy. Za 3 podejściem Harry odebrał, lekko poddenerwowany wytłumaczyłem mu ,że przesunęli wywiad i że zaraz mamy być w radiu. Rozmawiając przez telefon mijałem ludzi ,których było tak dużo jak mrówek.Wymijając ich idących z naprzeciwka w pewnym momencie nie chcący jakby wpadłem na jakąś dziewczynę. Gdybym mial teraz głowę to bym ją przeprosił ,ale nie zamierzałem tracić na tym czasu.Pewnie zwyzywała mnie w myślach wyzwiskami. No cóż może przeżyje.Kiedy po jakiś 10 minutach dotarłem do studia Harry już tam był. Zdąrzyłem na czas ,bo właśnie w tej chwili weszlismy na life. Odpowiadaliśmy na pytania fanek zadawane na jakiejś stronce.No powiem,że niektóre były naprawdę dziwne.Wywiad szybko zleciał ,mimo iż trwał dobre 2 godziny. Stwierdziliśmy z chłopakami,że po drodzę do domu wstąpimy na coś do jedzenia. Pomysłem była pizza. Taka pyszna z ciągnącym się serkiem żółtym. W domu u Hazzy byliśmy około 17 teraz pozostało tylko rzucić się na łóżko i zasnąć. Tak jak pomyslałem tak też zrobiłem. Położyłem się i odrazu zasnąlem.Obudziłem się po niespełna 2 godzinach,ale i tak czułem się bardzo rozbity. Zszedłem na dół ,bo po domu roznosiły się wspaniałe zapach.Ta pizza to była tylko małą przekąską. Pewnie mama Harrego robi swój specjał na kolacje,pomyślałem.Pysznościiii. Kurczak stawiany na piwie jest zawsze u Hazzy kiedy tylko przyjadą jacyś goście.Czułem się zaszczycony.. Pogadałem chwilę z jego mamą ,a później przysiadłem się do niego w salonie. Zacząłem razem z nim oglądać jakiś naprawdę dobry film. Mama Harrego przyniosła nam po dużym kawałku kurczaka z frytkami zapiekanymi serem.No bóstwo poprostu. Po zjedzeniu kolacji poszedłem umyć naczynia,aby chodź trochę pomóc w domu. Później Hazza dał mi ręcznik,szybko się umyłem i po 30 minutach leżałem w cieplutkim łóżeczku. Nastawiłem budzik na 9 bo o 11 mieliśmy znwou jakiś wywiad.Czasem już do tego nie mam siły no ale cóż. Przez myśli przeszła mi ta piękna niebieskooka dziewczyna,ale szybko się ogarnęłam żeby móc usnąć. Zamkąłem oczy i zasnąłem.
Z chłopakami zdecydowaliśmy ,że zamieszkam przez te parę dni u Harrego. Niby mieliśmy mieć wolne po naszej trasie koncertowej ,a znów dali nam wywiad w radiu. Kiedy rano się obudziłem zszedłem do kuchni ,żeby coś zjeść niestety u Hazzy w lodówce były pustki. Został mi tylko i wyłącznie spacer do sklepu.Ubrałem się i wyszedłem w sumie to nie było już tak rano..około godziny 12. Wybrałem się do najbliższego sklepu,ale był on zamknięty z powodu remanentu. Okej może się tak zdarzyć, poszedlem do kolejnego. Wybrałem sobie produkty na idealne śniadanie i podszedłem do kasy. Sprzedawczyni oznajmiła mi ,że kasa się popsuła i czekają na jakiegoś fachowca,zajęło by to wszystko jeszcze jakąś godzinę. Zrezydnowany wyszedłem ze sklepu. Odpuściłem sobie zwykły spożywczak, wybrałem się do centrum Londynu ,aby zjeść jakieś przyzwoite śniadanie w barze. Zamówiłem sobie placuszki z jabłkami i naleśniki z czekoladą i bananem,przecież śniadanie to podstawa. Rozkoszując się tymi pysznościami zaczął dzwonić mi telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer Zayna. Z pełną buzią odebrałem telefon:
N:Hej,Zayn coś się stało ,że dzwonisz?
Z: Pytasz się jeszcze? Gdzie Ty jesteś przecież mamy być w radiu!
N: No tak ,ale wywiad jest dopiero za godzinę.
Z: Przesunęli nam go o godzinę do przodu,masz być to natychmiast. Zabierz ze soba Hazze,bo jego też tu nie ma.
N: Okej już lecę spróbuję być jak najszybciej,a do Harrego muszę zadzwonić ,bo nie ma go ze mną.
Pośpiesznie wybiegłem z baru kończąc ostanie kęsy mojego śniadania. Wykręciłem numer do Hazzy i czekałem aż odbierze.Tak jak myślałem Hazza ma pewnie wyłączony głos. Zadzwonie do niego jeszcze z 2 razy,a później wybiorę numer do jego mamy. Za 3 podejściem Harry odebrał, lekko poddenerwowany wytłumaczyłem mu ,że przesunęli wywiad i że zaraz mamy być w radiu. Rozmawiając przez telefon mijałem ludzi ,których było tak dużo jak mrówek.Wymijając ich idących z naprzeciwka w pewnym momencie nie chcący jakby wpadłem na jakąś dziewczynę. Gdybym mial teraz głowę to bym ją przeprosił ,ale nie zamierzałem tracić na tym czasu.Pewnie zwyzywała mnie w myślach wyzwiskami. No cóż może przeżyje.Kiedy po jakiś 10 minutach dotarłem do studia Harry już tam był. Zdąrzyłem na czas ,bo właśnie w tej chwili weszlismy na life. Odpowiadaliśmy na pytania fanek zadawane na jakiejś stronce.No powiem,że niektóre były naprawdę dziwne.Wywiad szybko zleciał ,mimo iż trwał dobre 2 godziny. Stwierdziliśmy z chłopakami,że po drodzę do domu wstąpimy na coś do jedzenia. Pomysłem była pizza. Taka pyszna z ciągnącym się serkiem żółtym. W domu u Hazzy byliśmy około 17 teraz pozostało tylko rzucić się na łóżko i zasnąć. Tak jak pomyslałem tak też zrobiłem. Położyłem się i odrazu zasnąlem.Obudziłem się po niespełna 2 godzinach,ale i tak czułem się bardzo rozbity. Zszedłem na dół ,bo po domu roznosiły się wspaniałe zapach.Ta pizza to była tylko małą przekąską. Pewnie mama Harrego robi swój specjał na kolacje,pomyślałem.Pysznościiii. Kurczak stawiany na piwie jest zawsze u Hazzy kiedy tylko przyjadą jacyś goście.Czułem się zaszczycony.. Pogadałem chwilę z jego mamą ,a później przysiadłem się do niego w salonie. Zacząłem razem z nim oglądać jakiś naprawdę dobry film. Mama Harrego przyniosła nam po dużym kawałku kurczaka z frytkami zapiekanymi serem.No bóstwo poprostu. Po zjedzeniu kolacji poszedłem umyć naczynia,aby chodź trochę pomóc w domu. Później Hazza dał mi ręcznik,szybko się umyłem i po 30 minutach leżałem w cieplutkim łóżeczku. Nastawiłem budzik na 9 bo o 11 mieliśmy znwou jakiś wywiad.Czasem już do tego nie mam siły no ale cóż. Przez myśli przeszła mi ta piękna niebieskooka dziewczyna,ale szybko się ogarnęłam żeby móc usnąć. Zamkąłem oczy i zasnąłem.
*Nikole*
Dotarłyśmy wreszcie do Milchshake i zamówiłyśmy sobie po dużych waniliowych shakeach. Porozglądałam się po pomieszczeniu ,bo wkońcu ja od jutra mam tu pracować. Zrobiłyśmy sobie rundkę wokół placu i powoli wróciłyśmy do domu. Wchodząc do apartamentowca zwróciłysmy uwage na 1 i 2 piętro czy ktokolwiek tam mieszka na pierwszy rzut oka mieszkania wydawały się puste,ale to nigdy nic nie wiadomo.Może akurat ktoś wyjechał na wakacje? Kiedy weszłyśmy do swojego mieszkania odrazu zabrałyśmy się za robienie obiadu,trochę późno ale tutaj przynajmniej my możemy decydować o której chcemy zjeść. Jak zwykle napisałam smsa do mamy ,żeby się nie martwiła. Zrobiłyśmy obiad i usiadłyśmy przed telewizorem. Oglądałyśmy jakiś program na MTV kiedy zadzwonił mój telefon odebrałam.
-Hello, is that Nicole?
Ja: Hi, yes I am.
-I’m calling from AmckDance, I just want say, you and your friend have been adopted to our school dance. We will want see you the day after tomorrow at 5 p.m. in studio. Thank you.
Ja: Thank you very much, we will be.
-Goodbaye.
Ja:Godbaye.
Jula odrazu zaczęła mnie wypytywać kto dzwonił.Kiedy wykrzyczałam,że się dostałyśmy do tej szkoły tanecznej rozpoczeła swój specjalny taniec szczęścia. Po jakiś 10 minutach trochę się ogarnęłyśmy i zeszłyśmy na ziemię. Nie wierzę moje największe marzenie się spełniło. Teraz musi być już tylko lepiej. Jutro z Julą mamy do pracy na pierwszą zmianę ,więc do studia zdąrzymy bez problemu. Ja będę pracować w Milkeshake ,a Julka w jakiejś cukierni niedaleko mnie. Popołudnie i wieczór szybko zleciał ,posiedziałyśmy jeszcze chwilę przed telewizorem i poszłyśmy wcześniej spać. Bo jutro pobudka o 7:45. Bo nasza praca miała się zacząć od 9:00.Przed snem nawiedziły mnie myśli o tym niebieskookim blondynie, jak to jest możliwe ,że w tak ogromnym mieście akurat on dzisiaj mnie szturchnął,przecież mógłby to być każdy inny niebieskooki blondyn.Włożyłam sobie słuchawki do uszu ,żeby już o tym nie myśleć tylko pogrążyć się w głębokim beztroskim śnie.
Dotarłyśmy wreszcie do Milchshake i zamówiłyśmy sobie po dużych waniliowych shakeach. Porozglądałam się po pomieszczeniu ,bo wkońcu ja od jutra mam tu pracować. Zrobiłyśmy sobie rundkę wokół placu i powoli wróciłyśmy do domu. Wchodząc do apartamentowca zwróciłysmy uwage na 1 i 2 piętro czy ktokolwiek tam mieszka na pierwszy rzut oka mieszkania wydawały się puste,ale to nigdy nic nie wiadomo.Może akurat ktoś wyjechał na wakacje? Kiedy weszłyśmy do swojego mieszkania odrazu zabrałyśmy się za robienie obiadu,trochę późno ale tutaj przynajmniej my możemy decydować o której chcemy zjeść. Jak zwykle napisałam smsa do mamy ,żeby się nie martwiła. Zrobiłyśmy obiad i usiadłyśmy przed telewizorem. Oglądałyśmy jakiś program na MTV kiedy zadzwonił mój telefon odebrałam.
-Hello, is that Nicole?
Ja: Hi, yes I am.
-I’m calling from AmckDance, I just want say, you and your friend have been adopted to our school dance. We will want see you the day after tomorrow at 5 p.m. in studio. Thank you.
Ja: Thank you very much, we will be.
-Goodbaye.
Ja:Godbaye.
Jula odrazu zaczęła mnie wypytywać kto dzwonił.Kiedy wykrzyczałam,że się dostałyśmy do tej szkoły tanecznej rozpoczeła swój specjalny taniec szczęścia. Po jakiś 10 minutach trochę się ogarnęłyśmy i zeszłyśmy na ziemię. Nie wierzę moje największe marzenie się spełniło. Teraz musi być już tylko lepiej. Jutro z Julą mamy do pracy na pierwszą zmianę ,więc do studia zdąrzymy bez problemu. Ja będę pracować w Milkeshake ,a Julka w jakiejś cukierni niedaleko mnie. Popołudnie i wieczór szybko zleciał ,posiedziałyśmy jeszcze chwilę przed telewizorem i poszłyśmy wcześniej spać. Bo jutro pobudka o 7:45. Bo nasza praca miała się zacząć od 9:00.Przed snem nawiedziły mnie myśli o tym niebieskookim blondynie, jak to jest możliwe ,że w tak ogromnym mieście akurat on dzisiaj mnie szturchnął,przecież mógłby to być każdy inny niebieskooki blondyn.Włożyłam sobie słuchawki do uszu ,żeby już o tym nie myśleć tylko pogrążyć się w głębokim beztroskim śnie.
-----------------------------------------------------
Hej :) nie wiem czy ktokolwiek to czyta sądzę ,że ten blog jest beznadziejny ale może jednak ktos czyta jeśli tak może zostawić jakis komentarz,zebym wiedziała czy pisać dalej ;P nudzi mi sie troche ,bo jestem chora i siedzę w domu to może wymyśle jakiś 3 rozdział :d
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz